CategoriesMulti Kulti Obyczaje

Zaskakujące Święto Zmarłych w Meksyku

Pisze Agnieszka Kimla, przewodniczka po Meksyku.

Gdyby nie James Bond i „Spectre”, to czy świat dowiedziałby się o niesamowitym meksykańskim Dia de Muertos?

Myślę, że większość z nas pamięta pierwsze sceny z Bonda, niesamowita parada, wielkie czaszki, kościotrupy, morze kolorów, barw, zabawa. Wielu uważa, że to najlepsza część tego filmu. Kręcone w centrum Mexico City w marcu 2015 roku. Co jest największym paradoksem!! My tu nigdy nie mieliśmy takiej parady. A po Spectre, ludzie na świecie tak zaczęli myśleć, ekipa filmowa zostawiła  dekoracje, a rząd lokalny, żeby nie zawieść turystów, pod koniec października zorganizował pierwszą wielką paradę i tak już co roku. Zobaczymy jak będzie teraz…

Ludzie już w czasach prehiszpańskich czcili swoich zmarłych, a ołtarzyki tzw. ofrendas są znane od dawna.

Oswajanie się ze śmiercią było częścią ich życia i można powiedzieć, że jest tak po dziś dzień. Symbol czaszki pojawia się w wielu płaskorzeźbach u Azteków czy Majów. Paradoksalnie uważam 2 listopada w Meksyku i cały okres przed i po, za najszczęśliwszą i najbardziej kolorową część roku. Jakże inaczej niż w Polsce, gdzie jest to czas smutku i zadumy.

Już pierwszego, ale przede wszystkim 2 listopada w dzień i w nocy, rodziny odwiedzają groby bliskich, biesiadują przy nich dzień i noc, jedzą, piją i wspominają jacy byli, co lubili. Pojawia się muzyka, śpiewy. Miałam okazję nawet widzieć konkurs na najładniej ozdobiony grób. Na cmentarzach powstają prawdziwe dzieła sztuki.

Meksykańska tradycja DIA DE MUERTOS, jest na tyle bogata, że została wpisana na listę UNESCO.

Ponieżej przedstawiam kilka pojęć związanych z obchodami tego święta w Meksyku.

OFRENDA to ołtarz na Święto Zmarłych.

W tradycyjnych domach, w szkołach, miejscach publicznych ustawia się kolorowe ołtarzyki ze zdjęciami osób, które odeszły. W domu, przy zdjęciu ustawiamy jedzenie czy napoje, które lubiła osoba zmarła. Dekorujemy specjalnymi świecami, czaszeczkami z lukru i gliny, kładziemy kolorowe obrusy i wycinanki tzw. papel picado. Rodziny przygotowują ulubione potrawy zmarłych, a w nocy z 1 na 2 listopada, ich dusze przybywają i wysysają esencję z pokarmów. Taki ołtarzyk robił mój synek w przedszkolu. Każde dziecko miało za zadanie przynieść dekorację i napisać krótki wierszyk – tak zwaną calaverita -rodzaj fraszki na temat śmierci.

CEMPASUCHIL – kwiat aksamitka, znany już Aztekom, pochodzi z Meksyku.

Płatki tego kwiatu mają pomagać duszom zmarłych trafić do ołtarzyka. Cały Meksyk robi się pomarańczowy, ale i fioletowy. Drugi kwiat na zdjęciu to flor de terciopelo – celozja.

CATRINA – postać kobiety szkieletu ubranej w elegancki francuski strój.

Narysowana w 1910 roku przez kronikarza satyryka Jose Guadalupe Posada. Była to krytyka kobiet, które pretendowały do bycia kimś lepszym „europejskim”, a w głowie pustka. Wizerunek został rozpowszechniony w latach 40 XX, w przez słynnego Diego Riviere i wpisał się idealnie w tradycję Dia de Muertos. Dziś bardzo popularne, także w Polsce, są makijaże „catrina”.  W Meksyku jest to bardzo popularne przebranie.

ALEBRIJES – magiczne zwierzątka, oryginalnie robione z papier mache.

Najczęściej można je kupić wyrzeźbione w drewnie, głównie w stanie Oaxaca. Są niesamowicie kolorowe. Co roku mamy w stolicy Meksyku wspaniałą paradę wielkich alebrijes, które później przez kilka tygodni można podziwiać na jednej z głównych ulic. Niektórzy uważają, że to one przeprowadzają dusze przez świat podziemia „inframundo”.

PAN DE MUERTO – chlebek zmarłych, typowa drożdżówka, którą można kupić już od końca września.

Smaki przeróżne. A symbolika? Najczęściej przeczytamy, że okrągły kształt symbolizuje cykl życia od narodzin do śmierci. Kulka po środku to czaszka zmarłego, a krzyżyk, to kości. Osobiście uwielbiam!

Meksyk jest atrakcyjny przez cały rok ale okres Święta Zmarłych uważam za najciekawszy! Tak więc: HASTA LA VISTA!!!!

 

Autor artykułu: Agnieszka Kimla, przewodniczka po Meksyku. 

 

 

Wybierz się na spacer po Mexico City z Agnieszką: WIRTUALNE ZWIEDZANIE

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Meksyku: VIDEO QUIZ

 

 

 

CategoriesMiejsca Multi Kulti Obyczaje

Niezwykłe święto ciszy na Bali.

Pisze Adam Nitka, przewodnik po Bali i Indonezji.

Dla Balijczyków niezwykle ważna jest religia (hinduizm), która reguluje życie na wyspie.

Codziennie rano Balijczycy składają dary – ofiarki dla bogów i demonów. Co chwilę odbywają się ceremonie, a kilka razy w roku duże święta. Jednym z nich jest Nyepi, czyli Nowy Rok Balijski (wg kalendarza balijskiego). Nyepi to wyjątkowe święto w skali światowej. Nie ma takiego drugiego miejsca na ziemi, gdzie przez dobę panuje kompletna cisza a ulice są puste.

Demony

Balijczycy wierzą, że nad ziemią krażą złe moce i aby nie zeszły na wyspę zamykają się w domach, wieczorem nie zapalają światła, telewizora ani nie słuchają radia. Podczas nowego roku panują 4 zasady przestrzegane przez Balijczyków – amati geni – bez ognia, amati lelungan – zakaz podróży, amati karya – zakaz pracy, aktywności oraz amati lelanguan – zakaz rozrywki.

W Nyepi powinno się odpoczywać w domu, medytować oraz pozwolić sobie na wewnętrzny”restart”.

 

Święto jest przestrzegane nie tylko przez wszystkich Balijczyków wyznających hinduizm, ale także przez wszystkich zamieszkujących Bali, łącznie z turystami, którzy nie mogą opuszczać hoteli, ani nawet korzystać z przyhotelowych plaż.Wielu cudzoziemców mieszkających na Bali oraz turystów odwiedzających wyspę właśnie w tym okresie „ucieka” z Bali na inne wyspy aby nie doświadczyć „przymusowego” zamknięcia i ograniczeń. Co więcej lotnisko jest zamknięte, a od kilku lat wyłączany jest internet stacjonarny oraz w sieciach komórkowych.

Oczyszczenie

Trzy dni przed Nowym Rokiem na całej wsypie odbywają się ceremonie Melasti czyli oczyszczenia. W pobliskich rzekach, jeziorach lub przy plaży balijskie procesje oczyszczają symbolicznie relikwie ze świątyń wioskowych oraz rodzinnych a także swoje dusze ze złych mocy. Każdy chce wejść w Nowy Rok w czystości duchowej.

 

Ogoh – Ogoh

W wieczór przed nowym rokiem balijskie ulice wypełniają się potworami Ogoh-Ogoh. Figury demonów stworzone przez Balijczyków mają przegonić złe moce z wiosek, miast, całej wyspy i oczyścić Balijczyków. Parady Ogoh Ogoh odbywają się w każdej wiosce. Startują ok. 18:30-19:00. Jeżeli jesteście na Bali to koniecznie wyjdźcie z hotelu, żeby to zobaczyć.  Po paradzie wszyscy rozchodzą się do domów. A już od 6:00 rano nastepnego dnia rozpoczyna się Nyepi i trwa 24 godziny. W nocy panuję całkowita ciemność, ani jedna latarnia się nie świeci, więc przy dobrej pogodzie można obserwować gwiazdy. Wydają się wisieć tuż nad wyspą.

 

Takie święto przydałoby nam się wszystkim na całym świecie! Jedna doba ciszy i refleksji. Niezwykle mistyczne przeżycie.

 

Autor artykułu: Adam Nitka, przewodnik po Bali i Indonezji.

 

 

Zamów pocztówkę z Bali tu: POCZTÓWKA Z…

 

 

 

 

CategoriesObyczaje Smaki Świata

Czechy. Kraj winem płynący.

Pisze Marek Kremer, przewodnik po Czechach.

 

Dane z czeskiego urzędu statystycznego podają, że przeciętny mieszkaniec Czech wypija rocznie około 10 litrów czystego spirytusu.

Według niektórych statystyk, naród ten plasuje się na 4. miejscu w światowym rankingu spożycia alkoholu. Nikogo pewnie nie zdziwi, że gros alkoholu (prawie 5l) przeciętny Czech spożywa w rozcieńczonej postaci 300 kufli piwa. Natomiast mniej znanym może być fakt, że prawie połowa tej cyfry, bo ponad 2 litry konsumowanego w Czechach etanolu rozpuszczona jest w winie, którego Czech w ciągu roku średnio wypija 30 butelek. Tak więc mały ludek piwoszy konsumuje rocznie w sumie 2 100 000 hektolitrów wina. A w niektórych regionach kraju wino jest równie obowiązkowym elementem gastronomii i kultury co w słonecznych krajach basenu Morza Śródziemnego.

 

Czas więc na lampkę wina!

W warunkach czeskich najlepiej powodzi się białym szczepom. Wśród nich największą popularnością cieszą się wywodzący się z Austrii Grüner Veltliner (Veltlínské zelené) czy też nadreński Müller Thurgau z owocową nutką. Starą i tradycyjną białą odmianą wina jest złocisty Ryzlink reński (Ryzlínk rýnský). Nadaje się on do produkcji najwyższej jakości win o wyraźnych cechach lokalnych. Na blisko 7% winnic rośnie niebieska odmiana Blaufränkisch (Frankovka) prawdopodobnie reńskiego pochodzenia rozpoznawalna po rubinowym kolorze i ostrężynowym smaczku. Inną czerwoną odmianą jest alzacki Saint Laurent (Svatovavřinecké). W czołówce około 20 najpopularniejszych w Czechach odmian znajduje się też mój ulubiony burgundzki Pinot gris (Rulandské šedé!). W jego smaku przebijają się nutki owoców cytrusowych.

 

Jednak znajomość najpopularniejszych odmian nie wystarcza, żeby nacieszyć się kieliszkiem dobrego trunku.

Czescy winiarze produkują rocznie około 600 000 hektolitrów wina. Począwszy od najpopularniejszego wina stołowego, po wino słomkowe, wytwarzane ze starannie wyselektowanych gron, podsuszanych przed tłoczeniem dla uzyskania większej koncentracji cukru. Większość Czechów na co dzień kupuje „jakostní víno” (jakościowe wino). W upalne letnie dni, wspaniale gasi ono pragnienie w postaci „vinného střiku” czyli szprycera (białe wino z wodą sodową) a wstydu nie przyniesie ani na niedzielnym stole.

 

Na prezent nadaje się butelka z napisem „jakostní víno s přívlastkem” (jakościowe wino z wyróżnikiem).

Ma ono cechy charakterystyczne dla określonego obszaru, niejednokrotnie tożsamego z konkretną winnicą. Następne, droższe kategorie są wariantami wina z wyróżnikiem różniącymi się zawartością cukru w moszczu winnym przed rozpoczęciem fermentacji. „Kabinetní víno” (wino kabinet) jest zwykle wytrawne. W hierarchii słodyczy o stopień wyżej znajduje się wino oznaczone na etykietce jako „pozdní sběr” (późny zbiór). Następnie „výběr z hroznů” (wybór gron) i „výběr z bobulí” (wybór jagód). Miłośnik win słodkich zawsze jednak powinien się upewnić, szukając na etykietce odpowiednich terminów: „suché” (wytrawne), „polosuché” (półwytrawne), „polosladké” (półsłodkie) i „sladké” (słodkie).

 

Wspaniałym doświadczeniem jest wizyta w piwniczce win (vinařský sklep), w którymś z regionów produkcji.

Każda domowa i komercyjna piwniczka przygotowana jest na przyjazd gości i dysponuje przyjemnie chłodnym pomieszczeniem przy wejściu. Wyposażone jest ono w ławy, stoły i kilka dekoracyjnych (pustych) beczek. Winiarz kocha swoje „vínečko” i odpowiednio zachwala go klientom, zawsze podkreślając fakt, że takiego trunku nie da się nabyć w żadnym sklepie. Gawęda z producentem jest więc częścią folkloru i czystą przyjemnością a zawartość nabytych butelek daje gwarancję, że nie zabraknie nam tematów do rozmowy z gośćmi, których będziemy później nabytym winem podejmować.

Osobnym tematem jest uroczystość winobrania, szumnie obchodzona zwłaszcza na południowo morawskiej wsi.

Najważniejsze są barwne stroje i zwyczaje ludowe, dźwięk tradycyjnych cymbałów i atmosfera radosnej gościnności. Tu nie jakość, ale ilość wina się liczy. Pod koniec września mieszkańcy Pragi masowo udają się do Bzenca, Pavlovic czy do Strážnic. Tam w uprzednio zarezerwowanych piwniczkach spędzają w miłym upojeniu kilka kolejnych dni i nocy. Żeby naprawdę doświadczyć uroków święta, najlepiej udać się do którejś z mniej znanych winiarskich miejscowości na Morawach. Zabraknie tam może występów estradowych, z pewnością jednak nie wina ani przyjaznej, wesołej atmosfery.

 

Jak widać kultura wina ma w Czechach mocne korzenie i dobre warunki do rozwoju.

Dlaczego więc tak mało czeskiego wina trafia do konsumentów zagranicznych? Można tu żartobliwie stwierdzić, że Czeskie wino jest i pozostanie poza granicami kraju raczej nieznane, ponieważ jest tak dobre, że prawie wszystko wypija się w domu. I tak właśnie być powinno, bo szlachetny trunek i tak najlepiej smakuje po dniu ciężkiej pracy, na wzgórku pod kapliczką z winnicą w zasięgu wzroku.

 

Autor artykułu: Marek Kremer, przewodnik po Czechach. 

 

 

 

Wybierz się na spacer po  z Markiem: WIRTUALNE ZWIEDZANIE NA ŻYWO

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Czechach: VIDEO QUIZ

 

 

 

X
Add to cart