CategoriesMulti Kulti Obyczaje

Zaskakujące Święto Zmarłych w Meksyku

Pisze Agnieszka Kimla, przewodniczka po Meksyku.

Gdyby nie James Bond i „Spectre”, to czy świat dowiedziałby się o niesamowitym meksykańskim Dia de Muertos?

Myślę, że większość z nas pamięta pierwsze sceny z Bonda, niesamowita parada, wielkie czaszki, kościotrupy, morze kolorów, barw, zabawa. Wielu uważa, że to najlepsza część tego filmu. Kręcone w centrum Mexico City w marcu 2015 roku. Co jest największym paradoksem!! My tu nigdy nie mieliśmy takiej parady. A po Spectre, ludzie na świecie tak zaczęli myśleć, ekipa filmowa zostawiła  dekoracje, a rząd lokalny, żeby nie zawieść turystów, pod koniec października zorganizował pierwszą wielką paradę i tak już co roku. Zobaczymy jak będzie teraz…

Ludzie już w czasach prehiszpańskich czcili swoich zmarłych, a ołtarzyki tzw. ofrendas są znane od dawna.

Oswajanie się ze śmiercią było częścią ich życia i można powiedzieć, że jest tak po dziś dzień. Symbol czaszki pojawia się w wielu płaskorzeźbach u Azteków czy Majów. Paradoksalnie uważam 2 listopada w Meksyku i cały okres przed i po, za najszczęśliwszą i najbardziej kolorową część roku. Jakże inaczej niż w Polsce, gdzie jest to czas smutku i zadumy.

Już pierwszego, ale przede wszystkim 2 listopada w dzień i w nocy, rodziny odwiedzają groby bliskich, biesiadują przy nich dzień i noc, jedzą, piją i wspominają jacy byli, co lubili. Pojawia się muzyka, śpiewy. Miałam okazję nawet widzieć konkurs na najładniej ozdobiony grób. Na cmentarzach powstają prawdziwe dzieła sztuki.

Meksykańska tradycja DIA DE MUERTOS, jest na tyle bogata, że została wpisana na listę UNESCO.

Ponieżej przedstawiam kilka pojęć związanych z obchodami tego święta w Meksyku.

OFRENDA to ołtarz na Święto Zmarłych.

W tradycyjnych domach, w szkołach, miejscach publicznych ustawia się kolorowe ołtarzyki ze zdjęciami osób, które odeszły. W domu, przy zdjęciu ustawiamy jedzenie czy napoje, które lubiła osoba zmarła. Dekorujemy specjalnymi świecami, czaszeczkami z lukru i gliny, kładziemy kolorowe obrusy i wycinanki tzw. papel picado. Rodziny przygotowują ulubione potrawy zmarłych, a w nocy z 1 na 2 listopada, ich dusze przybywają i wysysają esencję z pokarmów. Taki ołtarzyk robił mój synek w przedszkolu. Każde dziecko miało za zadanie przynieść dekorację i napisać krótki wierszyk – tak zwaną calaverita -rodzaj fraszki na temat śmierci.

CEMPASUCHIL – kwiat aksamitka, znany już Aztekom, pochodzi z Meksyku.

Płatki tego kwiatu mają pomagać duszom zmarłych trafić do ołtarzyka. Cały Meksyk robi się pomarańczowy, ale i fioletowy. Drugi kwiat na zdjęciu to flor de terciopelo – celozja.

CATRINA – postać kobiety szkieletu ubranej w elegancki francuski strój.

Narysowana w 1910 roku przez kronikarza satyryka Jose Guadalupe Posada. Była to krytyka kobiet, które pretendowały do bycia kimś lepszym „europejskim”, a w głowie pustka. Wizerunek został rozpowszechniony w latach 40 XX, w przez słynnego Diego Riviere i wpisał się idealnie w tradycję Dia de Muertos. Dziś bardzo popularne, także w Polsce, są makijaże „catrina”.  W Meksyku jest to bardzo popularne przebranie.

ALEBRIJES – magiczne zwierzątka, oryginalnie robione z papier mache.

Najczęściej można je kupić wyrzeźbione w drewnie, głównie w stanie Oaxaca. Są niesamowicie kolorowe. Co roku mamy w stolicy Meksyku wspaniałą paradę wielkich alebrijes, które później przez kilka tygodni można podziwiać na jednej z głównych ulic. Niektórzy uważają, że to one przeprowadzają dusze przez świat podziemia „inframundo”.

PAN DE MUERTO – chlebek zmarłych, typowa drożdżówka, którą można kupić już od końca września.

Smaki przeróżne. A symbolika? Najczęściej przeczytamy, że okrągły kształt symbolizuje cykl życia od narodzin do śmierci. Kulka po środku to czaszka zmarłego, a krzyżyk, to kości. Osobiście uwielbiam!

Meksyk jest atrakcyjny przez cały rok ale okres Święta Zmarłych uważam za najciekawszy! Tak więc: HASTA LA VISTA!!!!

 

Autor artykułu: Agnieszka Kimla, przewodniczka po Meksyku. 

 

 

Wybierz się na spacer po Mexico City z Agnieszką: WIRTUALNE ZWIEDZANIE

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Meksyku: VIDEO QUIZ

 

 

 

CategoriesMiejsca Multi Kulti Obyczaje

Niezwykłe święto ciszy na Bali.

Pisze Adam Nitka, przewodnik po Bali i Indonezji.

Dla Balijczyków niezwykle ważna jest religia (hinduizm), która reguluje życie na wyspie.

Codziennie rano Balijczycy składają dary – ofiarki dla bogów i demonów. Co chwilę odbywają się ceremonie, a kilka razy w roku duże święta. Jednym z nich jest Nyepi, czyli Nowy Rok Balijski (wg kalendarza balijskiego). Nyepi to wyjątkowe święto w skali światowej. Nie ma takiego drugiego miejsca na ziemi, gdzie przez dobę panuje kompletna cisza a ulice są puste.

Demony

Balijczycy wierzą, że nad ziemią krażą złe moce i aby nie zeszły na wyspę zamykają się w domach, wieczorem nie zapalają światła, telewizora ani nie słuchają radia. Podczas nowego roku panują 4 zasady przestrzegane przez Balijczyków – amati geni – bez ognia, amati lelungan – zakaz podróży, amati karya – zakaz pracy, aktywności oraz amati lelanguan – zakaz rozrywki.

W Nyepi powinno się odpoczywać w domu, medytować oraz pozwolić sobie na wewnętrzny”restart”.

 

Święto jest przestrzegane nie tylko przez wszystkich Balijczyków wyznających hinduizm, ale także przez wszystkich zamieszkujących Bali, łącznie z turystami, którzy nie mogą opuszczać hoteli, ani nawet korzystać z przyhotelowych plaż.Wielu cudzoziemców mieszkających na Bali oraz turystów odwiedzających wyspę właśnie w tym okresie „ucieka” z Bali na inne wyspy aby nie doświadczyć „przymusowego” zamknięcia i ograniczeń. Co więcej lotnisko jest zamknięte, a od kilku lat wyłączany jest internet stacjonarny oraz w sieciach komórkowych.

Oczyszczenie

Trzy dni przed Nowym Rokiem na całej wsypie odbywają się ceremonie Melasti czyli oczyszczenia. W pobliskich rzekach, jeziorach lub przy plaży balijskie procesje oczyszczają symbolicznie relikwie ze świątyń wioskowych oraz rodzinnych a także swoje dusze ze złych mocy. Każdy chce wejść w Nowy Rok w czystości duchowej.

 

Ogoh – Ogoh

W wieczór przed nowym rokiem balijskie ulice wypełniają się potworami Ogoh-Ogoh. Figury demonów stworzone przez Balijczyków mają przegonić złe moce z wiosek, miast, całej wyspy i oczyścić Balijczyków. Parady Ogoh Ogoh odbywają się w każdej wiosce. Startują ok. 18:30-19:00. Jeżeli jesteście na Bali to koniecznie wyjdźcie z hotelu, żeby to zobaczyć.  Po paradzie wszyscy rozchodzą się do domów. A już od 6:00 rano nastepnego dnia rozpoczyna się Nyepi i trwa 24 godziny. W nocy panuję całkowita ciemność, ani jedna latarnia się nie świeci, więc przy dobrej pogodzie można obserwować gwiazdy. Wydają się wisieć tuż nad wyspą.

 

Takie święto przydałoby nam się wszystkim na całym świecie! Jedna doba ciszy i refleksji. Niezwykle mistyczne przeżycie.

 

Autor artykułu: Adam Nitka, przewodnik po Bali i Indonezji.

 

 

Zamów pocztówkę z Bali tu: POCZTÓWKA Z…

 

 

 

 

CategoriesObyczaje Smaki Świata

Czechy. Kraj winem płynący.

Pisze Marek Kremer, przewodnik po Czechach.

 

Dane z czeskiego urzędu statystycznego podają, że przeciętny mieszkaniec Czech wypija rocznie około 10 litrów czystego spirytusu.

Według niektórych statystyk, naród ten plasuje się na 4. miejscu w światowym rankingu spożycia alkoholu. Nikogo pewnie nie zdziwi, że gros alkoholu (prawie 5l) przeciętny Czech spożywa w rozcieńczonej postaci 300 kufli piwa. Natomiast mniej znanym może być fakt, że prawie połowa tej cyfry, bo ponad 2 litry konsumowanego w Czechach etanolu rozpuszczona jest w winie, którego Czech w ciągu roku średnio wypija 30 butelek. Tak więc mały ludek piwoszy konsumuje rocznie w sumie 2 100 000 hektolitrów wina. A w niektórych regionach kraju wino jest równie obowiązkowym elementem gastronomii i kultury co w słonecznych krajach basenu Morza Śródziemnego.

 

Czas więc na lampkę wina!

W warunkach czeskich najlepiej powodzi się białym szczepom. Wśród nich największą popularnością cieszą się wywodzący się z Austrii Grüner Veltliner (Veltlínské zelené) czy też nadreński Müller Thurgau z owocową nutką. Starą i tradycyjną białą odmianą wina jest złocisty Ryzlink reński (Ryzlínk rýnský). Nadaje się on do produkcji najwyższej jakości win o wyraźnych cechach lokalnych. Na blisko 7% winnic rośnie niebieska odmiana Blaufränkisch (Frankovka) prawdopodobnie reńskiego pochodzenia rozpoznawalna po rubinowym kolorze i ostrężynowym smaczku. Inną czerwoną odmianą jest alzacki Saint Laurent (Svatovavřinecké). W czołówce około 20 najpopularniejszych w Czechach odmian znajduje się też mój ulubiony burgundzki Pinot gris (Rulandské šedé!). W jego smaku przebijają się nutki owoców cytrusowych.

 

Jednak znajomość najpopularniejszych odmian nie wystarcza, żeby nacieszyć się kieliszkiem dobrego trunku.

Czescy winiarze produkują rocznie około 600 000 hektolitrów wina. Począwszy od najpopularniejszego wina stołowego, po wino słomkowe, wytwarzane ze starannie wyselektowanych gron, podsuszanych przed tłoczeniem dla uzyskania większej koncentracji cukru. Większość Czechów na co dzień kupuje „jakostní víno” (jakościowe wino). W upalne letnie dni, wspaniale gasi ono pragnienie w postaci „vinného střiku” czyli szprycera (białe wino z wodą sodową) a wstydu nie przyniesie ani na niedzielnym stole.

 

Na prezent nadaje się butelka z napisem „jakostní víno s přívlastkem” (jakościowe wino z wyróżnikiem).

Ma ono cechy charakterystyczne dla określonego obszaru, niejednokrotnie tożsamego z konkretną winnicą. Następne, droższe kategorie są wariantami wina z wyróżnikiem różniącymi się zawartością cukru w moszczu winnym przed rozpoczęciem fermentacji. „Kabinetní víno” (wino kabinet) jest zwykle wytrawne. W hierarchii słodyczy o stopień wyżej znajduje się wino oznaczone na etykietce jako „pozdní sběr” (późny zbiór). Następnie „výběr z hroznů” (wybór gron) i „výběr z bobulí” (wybór jagód). Miłośnik win słodkich zawsze jednak powinien się upewnić, szukając na etykietce odpowiednich terminów: „suché” (wytrawne), „polosuché” (półwytrawne), „polosladké” (półsłodkie) i „sladké” (słodkie).

 

Wspaniałym doświadczeniem jest wizyta w piwniczce win (vinařský sklep), w którymś z regionów produkcji.

Każda domowa i komercyjna piwniczka przygotowana jest na przyjazd gości i dysponuje przyjemnie chłodnym pomieszczeniem przy wejściu. Wyposażone jest ono w ławy, stoły i kilka dekoracyjnych (pustych) beczek. Winiarz kocha swoje „vínečko” i odpowiednio zachwala go klientom, zawsze podkreślając fakt, że takiego trunku nie da się nabyć w żadnym sklepie. Gawęda z producentem jest więc częścią folkloru i czystą przyjemnością a zawartość nabytych butelek daje gwarancję, że nie zabraknie nam tematów do rozmowy z gośćmi, których będziemy później nabytym winem podejmować.

Osobnym tematem jest uroczystość winobrania, szumnie obchodzona zwłaszcza na południowo morawskiej wsi.

Najważniejsze są barwne stroje i zwyczaje ludowe, dźwięk tradycyjnych cymbałów i atmosfera radosnej gościnności. Tu nie jakość, ale ilość wina się liczy. Pod koniec września mieszkańcy Pragi masowo udają się do Bzenca, Pavlovic czy do Strážnic. Tam w uprzednio zarezerwowanych piwniczkach spędzają w miłym upojeniu kilka kolejnych dni i nocy. Żeby naprawdę doświadczyć uroków święta, najlepiej udać się do którejś z mniej znanych winiarskich miejscowości na Morawach. Zabraknie tam może występów estradowych, z pewnością jednak nie wina ani przyjaznej, wesołej atmosfery.

 

Jak widać kultura wina ma w Czechach mocne korzenie i dobre warunki do rozwoju.

Dlaczego więc tak mało czeskiego wina trafia do konsumentów zagranicznych? Można tu żartobliwie stwierdzić, że Czeskie wino jest i pozostanie poza granicami kraju raczej nieznane, ponieważ jest tak dobre, że prawie wszystko wypija się w domu. I tak właśnie być powinno, bo szlachetny trunek i tak najlepiej smakuje po dniu ciężkiej pracy, na wzgórku pod kapliczką z winnicą w zasięgu wzroku.

 

Autor artykułu: Marek Kremer, przewodnik po Czechach. 

 

 

 

Wybierz się na spacer po  z Markiem: WIRTUALNE ZWIEDZANIE NA ŻYWO

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Czechach: VIDEO QUIZ

 

 

 

CategoriesMiejsca Obyczaje Smaki Świata

Cejlońska herbata

Pisze Aneta Zarańska, przewodniczka po Sri Lance.

Chiński cesarz Shen Nung odkrył smak herbaty przez przypadek kiedy do garnuszka z gorącą wodą wpadło kilka zielonych listków.

Kiedy Brytyjczycy posadzili pierwsze drzewka w 1824 roku w Ogrodach Paradenia w pobliżu Kandy okazało się, że na Cejlonie herbata czuje się znakomicie. Stała się alternatywą dla właścicieli plantacji kawy, które zniszczył grzyb zwany rdzą kawową. Młody Szkot James Taylor po otrzymaniu nasion herbaty w 1867 roku posadził pierwszą eksperymentalną uprawę na plantacji Loolecondera. Brytyjskie spółki rozpoczęły szeroką ekspansję w poszukiwaniu dochodu. Rozpoczęto budowę linii kolejowej aby sprawnie dostarczać towar do portu w Kolombo. Herbata zdobywała niezwykłą popularność na całym świecie. W Polsce przez wiele lat była napojem leczniczym w Anglii popołudniowe picie herbaty stało się tradycją w  Ameryce organizowano Tea Party, imprezy taneczne przy herbacie. Pierwsze dostawy cejlońskiej herbaty dotarły do Europy w 1875 roku. Thomas Lipton nawiązał współpracę z Jamesem Taylorem i w 1890 roku zakupił plantacje na wyspie. Od tego czasu mógł kontrolować jej cenę dzięki czemu herbata stała się dostępna dla wielu nowych nabywców.

Herbata produkowana na Cejlonie różni się od siebie pod względem intensywności aromatu.

Najkorzystniej rozwija się na terenach górzystych od 600 do 2000 m.n.p.m. Najwyżej ceniona jest ,,high grown tea’’ zbierana na wysokości 1200 m.n.p.m. ale herbata rośnie również na terenach nizinnych. Na plantacji Handunugoda na południu wyspy produkują herbatę ,,Virgin Tea’’, jedna z najdroższych na świecie. Wczesnym rankiem na plantacji pojawiają się kobiety, które w białych rękawiczkach obcinają złotymi nożyczkami pączki zielonych listków.

Drzewka herbaciane przycinane są do wysokości 1 metra, produkt wysokiej jakości jest pozyskiwany przez 50 lat.

Tamilki, które pracują na plantacjach po zerwaniu zaledwie kilku najświeższych liści wracają do tego samego drzewa po 7 dniach. Na Sri Lance produkuje się herbatę czarną, zieloną, srebrną i złotą. Posiada ona specjalne oznaczenia określające jej klasę ze względu na rodzaj i wygląd liści. Herbatę zbiera się ręcznie do specjalnych koszy zawieszonych na szerokiej taśmie na głowie. Następnie przewozi się ją do fabryki, osusza z nadmiaru wilgoci, poddaje procesowi rolowania, segregacji, fermentacji, suszenia i oddzielania liści od łodyg. Podczas rolowania liście dzieli się na mniejsze kawałki. Wówczas uwalniają się enzymy dzięki którym herbata posiada smak i aromat. Po rolowaniu liście są dzielone na grupy pod względem wielkości od której uzależniona jest moc naparu. Duże kawałki listków dają słaby napar natomiast małe  bardzo mocny.

Kolejnym etapem produkcji herbaty czarnej jest dwugodzinna fermentacja, suszenie i sortowanie.

Suszenie odbywa się zazwyczaj w piecach opalanych drewnem. Niektóre z nich pochodzą w ubiegłego wieku i sprowadzono je z Anglii w okresie kolonialnym. Produkt oczyszcza się z gałązek i dzielony na różne gatunki. Herbata po wysuszeniu traci 1/4 swojej wagi. OP – herbata bardzo słaba, PEKOE – herbata słaba, BOP – herbata średnio mocna, BOPF – herbata mocna, DUST – pył herbaciany bardzo mocny. Najmniej ceni się herbate w torebkach ze względu na niską jakość produktu. W sprzedaży dostępne są również herbaty z dodatkiem suszonych owoców. Każdą partię testują specjaliści i ich opinia dyktuje ceny na aukcjach odbywających się dwa razy w tygodniu w Kolombo.

Nazwa ,,Herbata Cejlońska’’  jest zarezerwowana jedynie dla herbaty wyprodukowanej i pakowanej na miejscu, opatrzonej specjalnym symbolem z wizerunkiem lwa.

Na Sri Lance herbatę pije się z odrobiną mleka i dużą ilością cukru czasem gorzką herbatę przegryza się cukrem palmowym o nazwie jaggery. Ponieważ herbatę zieloną poddają kąpieli parowej i nie przechodzi procesu fermentacji, zachowuje jasny kolor, Do produkcji złotej i srebrnej zbiera się nierozwinięte pączki listków i poddaje suszeniu przez 24 godziny złotą i 12 godzin srebrną. Herbaty te charakteryzują się słomkowym kolorem, łagodnym, smakiem. Są cenionym produktem w medycynie.

Herbata zawiera witaminy, pobudza, zmniejsza zmęczenie, redukuje stres.

Na wyspie znajduje się ponad 1600 fabryk. Wiele z nich oferuje degustację herbaty oraz posiada sklepy w których można nabyć oryginalny produkt najlepszą na świecie herbatę z Cejlonu.

 

Autor artykułu: Aneta Zarańska, przewodniczka po Sri Lance. 

 

 

Wybierz się na spacer po  z Anetą: WIRTUALNE ZWIEDZANIE NA ŻYWO

 

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Sri Lance: VIDEO QUIZ

 

CategoriesInformacje praktyczne Miejsca

Najpiękniejsze kubańskie plaże

Pisze Anna Jesionczak, przewodniczka po Kubie.

Poza swoją kulturą, muzyką i architekturą, Kuba może poszczycić się wspaniałymi plażami. Oto najpiękniejsze z nich, które wprost oszałamiają magią błękitów.

 

Varadero

Jednym z najbardziej znanych kurortów wypoczynkowych jest bez wątpienia Varadero, położone nad Oceanem Atlantyckim ok. 140 km na wschód od Hawany. Wspaniałe piaszczyste plaże zajmują całe 20-kilometrowe północne wybrzeże półwyspu Hicacos. Ciężko ocenić, która z nich jest najlepsza. Wszystkie mają drobny biały piasek i krystalicznie czystą wodę. Ale jeśli szukacie czegoś niezwykłego – warto wyruszyć poza zonę hotelową i odwiedzić Playa Coral. Bez problemu z brzegu można dotrzeć do bariery koralowej i podczas snorkellingu podziwiać ponad 30 gatunków koralowców, wielobarwne ryby i egzotyczne mięczaki. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość uprawiania sportów wodnych i bogate nocne życie.

 

Playa Guardalavaca

Również nad Oceanem Atlantyckim, ale w prowincji Holguín znajduje się śliczna Playa Guardalavaca. Drobniutki biały piasek połączony z przejrzystą ciepłą wodą i pobliską rafą koralową sprawia, że to miejsce znakomicie nadaje się do nurkowania i do uprawiania sportów wodnych (windsurfing, kajakarstwo, żeglowanie itp.). Sama plaża ma ok. 1,7 km długości i od południa otaczają ją lasy oraz wzgórza pokryte bujną roślinnością. W wiekach XVI i XVII miejsce to było atakowane przez piratów i korsarzy, dlatego też często pojawiającym się wśród mieszkańców tych okolic hasłem było „Guardalavaca” (schowaj / chroń swoją krowę).

 

Cayo Coco

Północne wybrzeże Kuby obfituje także w liczne rajskie wysepki. Wśród nich na uwagę zasługuje Cayo Coco w prowincji Ciego de Ávila. Jest to jedna z wysp archipelagu Ogrodów Króla (Jardines del Rey), na którą prowadzi 17-kilometrowy pedraplen. To droga wybudowana na grobli przez ocean, zapewniająca oszałamiające widoki. Biały piasek, płytkie turkusowe wody, świetne hotele i piękne krajobrazy znajdziecie przy jednej z najpiękniejszych plaż na tej wyspie – Playa Larga.

 

Cayo Guillermo

W tym samym archipelagu leży Cayo Guillermo. Piękna przyroda (szerokie wydmy otoczone palmami i różowe flamingi) oraz krystalicznie czysta woda przy piaszczystej Playa El Pilar nie mają sobie równych. Mówi się, że plażę odkrył i rozsławił sam Ernest Hemingway.

 

Cayo Santa María

Wspaniałe plaże są dostępne również na Cayo Santa María. Tym razem, by cieszyć się ich drobniutkim jak mąka, białym piaskiem należy przejechać przez 50-kilometrowy pedraplen. Turkusowe spokojne wody oceanu oraz dobrej klasy hotele zapewniają pełen relaks. Po drodze na wyspę warto zatrzymać się w delfinarium.

 

Cayo Saetía

Prawie 900 km od Hawany, ukryta w Zatoce Nipe, leży wysepka Cayo Saetía. Idealne miejsce dla tych, którzy chcą wypocząć bez tłumów plażowiczów dookoła, ciesząc się bujną roślinnością, rafami koralowymi i kolorowymi rybkami. Oprócz możliwości uprawiania sportów wodnych wysepka oferuje również nietypową atrakcję – safari z aparatami, które pozwoli przyjrzeć się mieszkającym na wyspie antylopom, zebrom, żyrafom i egzotycznym ptakom.

 

Playa Maguana

Jeszcze dalej na wschód, w okolicach Baracoa, na obszarze rezerwatu biosfery Cuchillas de Toa znajduje się Playa Maguana. Około kilometrowy pas drobniutkiego piasku otaczają palmy i winogrona morskie (uva caleta). Mieszkające w pobliżu rodziny chętnie przygotują na plaży lunch ze świeżymi owocami morza lub drinki serwowane w kokosach!

 

Cayo Levisa

Prowincja Pinar del Río posiada kilka pięknych plaż, wśród których na uwagę zasługuje Cayo Levisa. Wysepka dostępna tylko promem, z dala od wielkich kurortów turystycznych. Na 3 kilometrach plaż znajdziemy aż 23 miejsca do nurkowania, w tym rafy koralowe, na których żyje 500 gatunków ryb, 200 gatunków gąbek, liczne skorupiaki, gwiazdy morskie i wiele innych.

 

Playa Ancón

Od południa Kubę otacza Morze Karaibskie. 12 km od Trinidadu leży kolejna piękna plaża – Playa Ancón. Dużą jej zaletą jest łatwy dostęp, bez konieczności kwaterowania się w jednym z hoteli. Wystarczy wynająć pokój w wybranej casa particular kolonialnego Trinidadu i codziennie dojeżdżać na plażę autobusem, taksówką albo rowerem. A oglądane stąd zachody słońca po prostu zachwycają.

 

Cayo Largo del Sur

Na Morzu Karaibskim leży kolejna dziewicza wyspa – Cayo Largo del Sur. Na jej rajskich plażach, które ciągną się na długości 24 kilometrów, znajdziemy wiele ustronnych miejsc odpowiednich dla nudystów. Krywają też iguany, rozgwiazdy i żółwie morskie. Najczęściej odwiedzane są Playa Paraíso i Playa Sirena.

Na którą z nich najchętniej byście się wybrali?

 

Autor artykułu: Anna Jesionczak, przewodniczka po Kubie.

 

Poznaj niezwykłe ciekawostki o Kubie: VIDEO QUIZ

 

Wybierz się na spacer po Hawanie z Anią: WIRTUALNE ZWIEDZANIE

 

X
Add to cart